Pani Anna (l. 59) do USA przyleciała 27 lat temu, wraz z 10-letnim wtedy synem.  Przez te wszystkie lata pani Anna samotnie wychowywała syna. Mąż Pani Anny nigdy nie interesował się dzieckiem, a co za tym idzie, nie pomagał finansowo w wychowywaniu chłopca. Pani Anna nie chce myślami wracać do tego okresu mówiąc, że to już odległa przeszłość o której nie chce pamiętać. Pani Anna przez wiele lat radziła sobie całkiem dobrze. Pracowała w sklepie spożywczym, później w drukarni oraz dorywczo sprzątała. Niestety 10 lat temu życie Pani Ani zmieniło się całkowicie, gdyż zachorowała na stwardnienie rozsiane (SM). Choroba spowodowała utratę pracy, a tym samym pozbawiła ją środków do życia. Konsekwencją choroby stał się też astygmatyzm oraz depresja, która przez lata przyczyniała się do częstych myśli samobójczych. Pani Anna musi być pod stałą opieką lekarską, gdyż bez lekarstw, zarówno tych na SM oraz na depresję, nie byłaby w stanie funkcjonować. Od czasu zdiagnozowania choroby, a tym samym utraty pracy, utrzymuje się jedynie z renty inwalidzkiej ($1175/miesięcznie) oraz otrzymuje kartę Link na artykuły spożywcze. Parę razy w tygodniu przychodzi do Pani Anny kobieta zatrudniona przez pomoc społeczną, która pomaga jej w codziennych obowiązkach, takich jak sprzątanie, pranie, zakupy czy gotowanie. Syn Pani Anny, jak również jej siostry są dla niej wielkiem wsparciem, jednak finansowo nie są w stanie jej pomagać, dlatego musi radzić sobie sama. Obecnie w mieszkaniu trwa remont kuchni, gdyż stare szafki kuchenne były w bardzo złym stanie, ledwo trzymały się ściany w konsekwencji czego mogło dojść do ich urwania. Przy remoncie pomaga Pan Paweł, który pracuje za darmo, wiedząc że Pani Anny nie stać na taki remont. Jest człowiekiem o wielkim sercu, którego bardzo dotknęła sytuacja, w jakiej się znajduje obecnie Pani Anna, dlatego postanowił jej pomóc. Szafki Pani Ania kupiła sama za oszczędzane latami pieniądze. Niestety na kafelki kuchenne, które powinny być zainstalowane między szafkami, już nie starczyło jej oszczędności. Pani Anna bardzo by chciała móc zapłacić Panu Pawłowi za jego ciężką, bezinteresowną pracę i świadomość tego, że nie jest w stanie się mu finansowo odwdzięczyć bardzo ją przytłacza i zasmuca. Pomimo wielu trudności z jakimi na co dzień zmaga się Pani Anna, jest ona osobą bardzo pogodną i zarazem skromną. Jako jedyną potrzebę wymienia nam sprzęt do rehabilitacji, dzięki któremu mogłaby ćwiczyć i tym samym zmniejszyć problemy z samodzielnym poruszaniem się. Najbardziej bowiem, boli ją w sercu to, że musi być ciągle zależna od innych. Bardzo chciałaby móc pracować, gdzie miałaby kontakt z innymi ludźmi. Jej pasją jest szydełkowanie. Pani Anna jest dumna ze swojego syna. Mimo tego iż była sama, wychowała go na bardzo porządnego człowieka. Syn nie mieszka już z mamą, gdyż ma swoją rodzinę, żonę oraz dwoje dzieci. Babcia Ania bardzo kocha swoje wnuki i opowiada nam o nich z wielką radością. Syn odwiedza Panią Anię, ale ma własną rodzinę na utrzymaniu, ciężko pracuje dlatego nie może być obecny w codziennym życiu swojej mamy. Obecnie jedynym towarzyszem Pani Anny i najwierniejszym jej przyjacielem, jest kot Felek, który jak sama mówi, jest dla niej całym światem. Najbardziej martwi się tym, co się z nim stanie, gdy jej już zabraknie…  Podkreślała nam parę razy, że to dla niego teraz żyje i musi dalej żyć. Dzięki niemu też nie ma już myśli samobójczych, które tak często towarzyszyły jej, gdy nie miała przy sobie swojego wiernego przyjaciela Felusia. Wzruszyłyśmy się, gdy Pani Ania opowiadała nam jak jej kotek, kiedy ona ma chwile załamania i płacze, wskakuje na jej ramiona i zlizuje spływające po policzkach łzy… Wsród najważniejszych potrzeb pani Anna wymienia rowerek rehabilitacyjny do ćwiczenia rąk i nóg (może być używany), żywność i środki czystości oraz ciepłe kapcie i skarpety antypoślizgowe.  

Zobacz pełną listę potrzeb rodziny.

Ta rodzina ma już swojego Darczyńcę